Bloog Wirtualna Polska
Są 1 254 933 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

...........w sobotni wieczór.....

sobota, 28 lutego 2009 22:37


Sobotni wieczór..... jest tak dobrze jak w niebie, boję się wyciągnąć rękę by tego nie spłoszyć...........Telewizja mnie nie przyciąga.... jakoś oglądam ją wybiórczo, wole dobrą książkę. Dziś poodwiedzam Wasze blogusie, troszkę popiszę później przysznic i błogie spanko....
Ale zanim to uczynię podzielę się moją kolejną "perełką"
Oto ona:
"............. prawdziwa miłość nie jest nigdy nieczuła na cierpienie innych. Nie ma miłości bez cierpienia. Jeżeli miłość nas nie boli, to nie jest to miłość. Jak mawiała Matka Teresa: "Jeżeli kogoś kocham, to nie ja mam czuć, tylko osoba kochana musi odczuwać moją miłość"...........


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (10) | dodaj komentarz

takie tam, moje wielkopostne przemyślenia......

czwartek, 26 lutego 2009 21:29

Zakończył się karnawał a znim koniec zabaw, potańcówek imprez do rana. Rozpoczęliśmy okres Wielkiego Postu obrzędem posypania głów popiołem, prostym gestem pokutnym, który jest bardzo zakorzeniony w naszej tradycji chrześcijańskiej.
To czas wielkiego sprzątania, czas porządków ale nie tych mieszkaniowych lecz naszych dusz i serc. Dla niektórych to również czas na zmiany.........
Byłam wczoraj na mszy i usłyszałam kazanie, które było "płytkie" i "bezduszne" brakowało mi w nim "posmaku życia" tego smaku, którego dotykamy na co dzień my zwykli grzesznicy narażeni na mniejsze, czy większe  pokusy. Jak również tego namacalnego smaku cierpienia, pogardy i fałszu w pracy, w szkole, po prostu w życiu......... w relacji "człowiek - człowiek".
 Właściwie to co roku słyszę kazanie o podobnej treści i słowach. Jak zwykle padły słowa o przeobrażaniu człowieka, o zejściu ze złej drogi i poprzez modlitwę wkroczenie na dobrą, o wyrzeczeniach i umartwianiu i takie tam powierzchowne mało wnikliwe słowa.

Jestem wierząca i dla mnie modlitwa to nie tylko rytualny pacierz ale tez rozmowa z Najwyższym. Słowami prostymi dziękuję za to co mam i również proszę........ o nic wielkiego, proszę bym nigdy nie pogubiła się w życiowych ludzkich wartościach......
"kieruj mną w swojej mądrości,  otocz sprawiedliwością, pocieszaj dobrocią, chroń swoją potęgą" tymi słowami kończę moja modlitwę. Ile ludzi tyle dróg do Boga..........
Jestem wierząca co nie znaczy, że ślepo wierzę w słowa wygłaszane przez księży. Niekiedy nie zgadzam się z nimi. Kazania bywają odczytane jakby kompletnie nie rozumieli życia, a niekiedy mam wrażenie jakbym już kiedyś je słyszała.
Ta świadomość wcale mi nie przeszkadza w mojej wierze i modlitwie. Może bluźnię ale wolę takie perełki z ust Jana Pawła II  "........bierz co dnia swój krzyż i naśladuj Go. Jest to wyboista droga do świętości i każdy ochrzczony jest wezwany, by nią iść........." może te słowa przybliżą nam dlaczego cierpimu i dlaczego właśnie my?

W okresie wielkopostnym dokonujemy w swym życiu pewnych wyrzeczeń
jako formy pokutne. Są  one mniejsze lub większe formatu. Odmawiamy sobie, czy wyrzekamy się dobr samych w sobie pozytywnych. Dla przykładu ja odmawiam sobie wszelkiego rodzaju słodkości, a które uwielbiam to moja forma pokutna, małego formatu ale zawsze.

Natomiast w Orędziu na Wielki Post
w 2004 roku Jan Paweł II zwrócił uwagę na zupełnie inną formę pokutną, i to przesłanie bardzo mnie ujęło:  ".......... zwróciłem szczególną uwagę na trudne warunki, w jakich żyje tak wiele dzieci na całym świecie i przypomniałem sobie słowa Chrystusa: "A kto by jedno takie dziecko przyjął w imię moje, mnie przyjmuje". Któż bowiem, jak nie bezbronne i słabe dziecko, potrzebuje, by go bronić i otaczać opieką? Liczne i złożone są problemy dotyczące życia dzieci. Gorąco pragnę by Ci najmłodsi, często pozostawieni samym sobie, doświadczyli właściwej troski, również dzięki naszej solidarności. Oto konkretny sposób wyrażenia naszego wielkopostnego zobowiązania"..........



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

Mój punkt widzenia

czwartek, 19 lutego 2009 21:14

Drażni mnie w życiu bardzo mało rzeczy. Raczej stwierdzam, że tak musi być i albo mogę to coś zmienić, to zmieniam,  a jeśli nie mam na to coś wpływu, to  po prostu godzę się z tym faktem i już. A że wpływu nie mam to pogodziłam się z taką fanaberią.  Podzielę się z Wami czymś, co wydaje mi się zjawiskiem dziwnym, a może to "nowa moda"? I to ja mam jakieś fanaberie i wydziwiam?

Otóż sytuacja, która została przedstawiona w wiadomościach lekko mnie zastanowiła i do końca nie mogę tego pojąć. Bo jak to jest mamy globalny kryzys, który powoduje zastój życia produkcyjnego w wielu dziedzinach gospodarczych. Przejawia się redukcją etatów w wielu firmach,  spadkiem produkcji, brakiem kontrahentów i odbiorców na wyprodukowany towar, które jak dotąd nawet nieźle prosperowały, tnie się wydatki, złotówka słabnie, a euro i frank ma największy kurs. Tusk sie poci, bo jakby nie było kryzys może zawarzyć w kadencji jego urzędowania, a Kaczyński robi swoje, czyli bruździ i wykorzystuje sytuacje kryzysu na świecie.............. tyle wstępu
I wracając do meritum sprawy, czyli newsa w wiadomościach o pewnym Urzędzie łodzkim, który to zamówił sobie firmę na wykonanie zlecenia wizażu i lekcji stylu a także makijażu dla pań administracji  w tymże urzędzie. Firma przyjechała na miejsce i w godzinach pracy udzielała lekji na temat jak "być piękną". Ogólna kwota 2000 zł.  Niby nie dużo, ale............ Jeśli podjęto takie kroki, to albo te panie były bardzo szkaradne, albo bezgustownie używały makijażu.

Prawda jest taka, że jeśli mam sprawę do załatwienia w urzędzie, to bez względu na to jak wygląda pani za biurkiem, sprawę i tak trzeba załatwić. Makijaż i jej styl za bardzo nie pomoże, a wyłącznie jej wiedza i kompetencja w zawiłościach urzędniczych. Gustowny makijaż może tylko tyle, że przyjemnie jest "zawiesić oko" na kimś ładnym i z klasą. I jeszcze myślę, że stylizacja, sztuka makijażu to indywidualna sprawa każdej zadbanej kobiety. Uważam, że te panie takie lekcje powinny dużo wcześniej pobrać zanim podjęły pracę na takich stanowiskach. Pobrać ale prywatnie, dla siebie samej. Przyjęła się zasada, że wygląd świadczy o człowieku, czyżby ich wygląd budził zastrzeżenia skoro trzeba takiego szkolenia? Wiadomość w "wiadomościach dnia" tylko pogorszyły wizerunek tych pań urzędniczek.  Ale bynajmniej nie wizerunek firmy, za tym przykładem powinny pójść wszystkie. Czyżby?...........
Tylko skąd na to brać pieniądze? nie była to firma prywatna, a więc od podarników.

Nie wiem być może mam alergię na urzędy ale dziś byłam w skarbówce i nie powiem pani za biurkierm bardzo serdecznie mnie przyjęła, z uśmiechem i nawet kazała mi  usiąść, bo przyjmowała ok. 40 sztuk  PIT11. Pech chciał, że jeden PIT zrobiłam na niewłaściwym druku zamiast w wersji 16 zrobiłam w 17. Pani grzecznie poinformowała, że system tego nie przyjmie wobec powyższego muszę zrobić ten PIT w odpowiedniej wersji. Doradziła, że druk mogę pobrać w pokoju NR .... na samym dole. Podziękowałam i udałam się pod wskazany pokój. Pani poszła poszukać odpowiedniej wersji i co się okazało? niestety
nie ma .....doradziła ściągnąć ze strony ministerialnej........ pozostawiam to bez komentarza........ ale byłam w  lekkim szoku, nie powiem. Acha i jeszcze tyle, że pani, która udzieliła mi rady nie była umalowana, miała usta muśnięte delikatnym w naturalnej tonacji błyszczykiem. I tak się zastanawiam a co by było gdyby była umalowana? znalazłaby potrzebny druk? hm............

Przepraszam wszystkie panie urzędujące, ale takie jest moje zdanie w tej sprawie. Może lepiej byłoby nie rozgłaśniać o takich szkoleniach? Przyjemnie byłoby zajść do takiego urzędu i być mile zaskoczonym widząc diametralną zmianę w wyglądzie.....

Miłego weekendu bo mój zaczyna się już jutro, a właściwie to już dziś wieczorem.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

..Quo vadis...........

środa, 18 lutego 2009 0:09

Troszkę późno na robienie wpisu, ale ostatni mój post został wchłonięty przez net i niestety nie udało się..... po porostu zawisł w próżni.

Mój bloog powstał w okresie nabierania dystansu do tego co wydarzyło się w moim życiu. Wówczas dużo buszowałam po necie. Zainteresowało mnie Wasze blogowanie.  Wpierw byłam bierną czytelniczką. Tylko czytałam nie komentując. Po pewnym okresie postanowiłam podjąć wyzwanie. Nie byłam pewna czy podołam.  Jednak dojrzałam do decyzji i założyłam własnego blooga. Przeszłam traume i depresję. Chciałam zrzucić smutek i własny ból przesyłając te uczucia ludziom a jednocześnie nie znając nikogo.  Tak jest łatwiej, choć jednocześnie bałam się konfrontacji osoby, która przyczyniła się niemalże do rozpadu mojego związku. Obawiałam się, że jeśli ta kobieta przez przypadek trafi na mój bloog zidentyfikuje mnie to wówczas,  to całe moje bloogowanie może stać się nieprzyjemne a wręcz niesmaczne przyprawione wielką szczyptą chamstwa i arogancji.
Dlatego postanowiłam pisać o wielu innych rzeczach ale nie o zdradzie. Czas pokazał, że nie ma zagrożenia  z jej strony........ przynajmniej  do tej pory.
Pisanie sprawia mi ogromną przyjemność i taką samą przyjemność odwiedzanie Waszych bloogów, a takkze pozostawianie śladu pod wpisem.
Oswojona i pogodzona z losem postanowiłam opisać moją historię. Nabranie dystansu pozwoliło mi na obiektywizm,  jak również pisanie o tym bez łez i uniesień.

 Wybaczając dokonałam wyboru. Dziś nie żałuję tego, choć zdaję sobie sprawę, że nie wszyscy potrafią i chcą żyć w roli zdradzonej żony i kontynuować związek.  Każdy z nas różnie w życiu postępuje, wychowany inaczej w różnych środowiskach ma własny system wartości i własne zasady. Bo przecież wiem, że nie tak się w życiu postępuje............ zdradzić jest tak łatwo. Nie widząc albo nie chcąc widzieć konskwencji nie zdajemy sobie sprawy jak wielki  dramat i krzywdę  wyrządza się najbliższym.  Czasami na żal, skruchę i słowo przepraszam bywa za późno..........
Byłam przekonana, że spotkam się z bardzo surowymi i krytycznymi opiniami.  A mimo tego dokonałam wpisu, który odsłonił moją mroczną przeszłość.  Dziękuję za komentarze.......

I jeszcze jedno o zdradzie...... może gdyby była połączona zdradą fizyczną, czyli ich zespoleniem cielesnym, być może nie chciałabym żyć z nim dalej......... być może........ nie wiem...........
Wierzę, że nie doszło do cielesnych emocji mówiąc delikatnie, ale wielu  może powiedzieć, że w tych sprawach trudno o zawierzenie, bo mógł nie powiedzieć całej prawdy..... prawdy dogłębnie niszczącej........ i to brałam pod uwagę.  Ja uwierzyłam w jego słowa, albo uwierzyłam w to co chciałam, co wygodne dla mnie, co mniej boli....  no tak wiara czyni cuda, tylko trzeba chcieć wierzyć, bo ona jest podstawą związku i ludzi którzy chcą być ze sobą..........

Wpadł mi do ręki?a może oczu? wiersz autorstwa naszej wielkopolanki, ktorej pasja tworzenia ujawniła się troszkę za późno - tak mi się wydaje......poczytajcie....

"Quo Vadis"
Życie malowane zakłamaniem
niemiłosierne i nierzetelne
cieniami marze...........
jesli na dróg rozdrożu drogowskazu brak.........
a fruwajacy w przestwoarzach ptak
zagubionego i smutnego zauważy człowieka
wnet swój zniży lot
by zapytać
Quo wadis?
odpowiesz, przecież wiesz,
że nie wiem!

- czyżby Bóg
na rozstaju dróg
mógł bez odpowiedzi samego pozostawić człowieka?
/U.Ciszewska/

Nie wierząc nie usłyszymy odpowiedzi............ a może się myklę?





Podziel się
oceń
0
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

....zawsze coś pozostanie.......

piątek, 06 lutego 2009 11:49

Witajcie! tym razem piątkowo ale przy porannej kawusi. Jest godz. 9 no może trochę dalej......... Przeważnie buszuje po necie wieczorową porą, bardziej lubie nocne klimaty. Tym razem jest porannie i inaczej.  Teraz schnę po nałożeniu balsamu koloryzującego. Wieczorem mam małe wyjście i troszkę odsłoniętą kreację.
U mnie weekend zaczyna się już wieczorem w czwartek. I bardzo dobrze wszystkie domowe sprawy jak sprzątanie, zakupy itp. mogę porobić na spokojnie i rozłożyć w czasie.

Bardzo wszystkim dziękuję za komentarze. Są szczere. Każdy napisał o swoim odczuciu. Ocenił. Każdy ma swoją prawdę wg własnych uczuć i znajomości swojego "ja". Doskonale rozumiem "wieczorny szept" bo i ja brałam pod uwagę rozwód i definitywne rozstanie..... ale dla mnie rozwód to najprostsze rozwiązanie i najłatwiejsza droga. Odzielić się na zawsze i przekreślić wszystko co było dobre, bo przecież nie wszystko było złe i najgorsze.  My mieliśmy co ratować. I nie zostaliśmy tylko "dla" dzieci. Zostaliśmy dla siebie.  Piękne i dojrzałe są słowa "wassylisy" ... 'pewnie po tym związek stał sie pełniejszy'....  - tak bo dotknęliśmy granicy, po której nie byłoby już nic.........
Samo życie..... dokonujemy wyborów.... czy właściwych? tego nigdy się tak do końca nie wie. Czas pokazuje tę właściwość.
Jak to jest ze mną? nie zawsze jestem szczęśliwa. Ale szczęśliwym się nie jest, szczęśliwym się bywa.  Wspomnienia zabarwiają moje myśli na gorzki smak. (pewnie nie te kule odwijam i nie  z tych pólek co powinnam)  i wówczas boli na nowo........ boli inaczej.......
Powiem Wam, że niektóre sytuacje, zachowania 'ktosia' są przeze oceniane poprzez pryzmat tego co było, a więc zdrady i to jest niszczące.....   z tym, że niszczy, tylko moje dotąd poukładane myśli i ponownie mam chaos w głowie, a więc tak do końca nie jest kolorowo. Ale to dotyczy tylko mnie, bo to ja oceniam poprzez bieg wydarzeń z przeszłości, to co kiedyś miało miejsce,  i co kiedyś się wydarzyło, a więc poprzez zdradę..........  Przeszłości nie idzie tak do końca oddzielić, jest w pamięci i jest wynikiem teraźniejszych zachowań. Historia, czyli przeszłość  określa i ma wpływ na to jak zachowujemy się dziś...........
I myślę, że ten wiersz jest lustrem tego co niekiedy odczuwam............

"Zawsze coś pozostanie.........

- po zjedzonym owocu
pozostanie
skórka i pestka błyszcząca
- pory rolu
przemiennym cieszą bogactwem...........
- po człowieku
zatrzymanym przez chwilę
niedokończona
niespełnieniem
pozostaje droga

/Urszula Ciszewska/

Przyjemnego weekendu i radości z tego co jest dziś, co mamy. Doceńmy chwilę nie rozpamiętując tego co było.............. to dla tych borykających się z przeszłością............. oczywiście mam na myśli tę mroczną przeszłość.............



 

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (13) | dodaj komentarz

środa, 28 czerwca 2017

Licznik odwiedzin:  172 485  

Kalendarz

« luty »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
232425262728 

O mnie

Jestem dojrzałą kobietą, po przejściach a doświadczenie, które mnie spotkało zmusiło do zmian i refleksji nad wartościami takimi jak: prawda, wierność, lojalność, szacunek. Z dołku pomaleńku wychodzę na prostą. Pomogły mi Wasze blogi. Dziś sama spróbuję wyzwania.

O moim bloogu

blog jest terapią dla skrzywionego kręgosłupa, dla chorej duszy. Muszę podnieść się i przestać uśmiechać się przez łzy.

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:


MusicPlaylistRingtones
Create a playlist at MixPod.com

Statystyki

Odwiedziny: 172485

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl