Bloog Wirtualna Polska
Są 1 254 933 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

... o miłości, ale inaczej .....

czwartek, 28 lutego 2008 23:04
"Na chwilę"

miłość na zawsze
najdłuższa
co miała przetrwać lat tyle
śmierć
burze
z fijołkiem w kubeczk
u


świnia
przyszła na chwilę
/Jan Twardowski/



Wiersz ten przerabiała moja 13 - letnia córka. Tematem lekcji było: Miłość na zawsze, czy na chwilę?" i wymieniali rodzaje miłości. A oto ile jej odmian:

- braterska (więź między rodzeństwem)
- od pierwszego wejrzenia (zauroczenie)
- małżeńska ( oparta na szczerości i zaangażowaniu partnerów)
- matczyna ( równomierna)
- do zwierzątka (odpowiedzialność i opieka)
- platoniczna (jednostronna)
- wobec Boga ( przestrzeganie dekalogu)
- odzwajemniona (najszczęśliwsza)
- zakazana ( zabroniona)
- na zawsze (aż do śmierci)
- do przyrody ( pielęgnowanie, dbanie)
- chwilowa ( która mija)
- spątaniczna ( nieoczekiwana)

Lekcja zapewna przyjemna, wdzięczna bo o miłości... a w tym temacie można by wiele i długo nawet mając tylko 13 - ście lat. To w tym wieku poznajemy każdą po części....
No i rzecz najważniejsza Zadanie Domowe: Czy jestem zakochana? Opowiedz o swoich uczuciach. Treść tego zadania trochę mnie zdziwiła, albowiem nie każdy musi lub jest zakochany... w związku z powyższym żadnych uczuć nie może opisać. Bo przecież nie może zakochać się w bracie, przyrodzie, Bogu .... itd. Fakt, że się ich kocha nie jest jednoznaczny z zakochaniem. Być może nauczycielka miała pewne zamierzenia, o czym niestety moje dziecko nie pojęło, bądź nie dość pilnie słuchała.
Córka stwierdziła, że może trochę pobujać i napisać o zakochaniu ale również powiedziała: po co mam kłamać jeśli nigdy się jeszcze nie zakochałam?
Skończyło się na tym, że zadanie domowe napisałyśmy "wspólnie" o uczuciach do zwierzaczka, czyli o miłości odpowiedzialnej i opiekuńczej.

Faktem jest, że gdyby Zad. Dom. polegało na opisaniu miłości jakiejkolwiek np. do zwierzaczka, o uczuciach do brata, Boga wtedy miałoby to sens, ale jeśli miała pisać o zakochaniu, jeśli nigdy się nie zakochała, to zadanie domowe odrobiliby nieliczni. Jak można pisać o czymś czego nigdy się nie nie przeżyło?
Ale myślę, że wszystko przed nią!

Pomijając lekcję j. polskiego w VI - ej klasie, chciałam skupić się na tej "świni". Czy "ona" zawsze musi wszystko zepsuć? Dobrze, że napisał, że "przyszła" na chwilę, ale jakby nie było nawet w miłości "na zawsze", czyli tej "na dobre i złe", "w zdrowiu i chorobie" zajrzy tym swoim świńskim ryjem i pozostawi smród po sobie.... jak to świnia!






Podziel się
oceń
0
0

komentarze (37) | dodaj komentarz

.... słowa zmieniające życie .....

środa, 27 lutego 2008 11:16
..:. pokój .:..

 

Apostoł Paweł napisał: O ile to możliwe i od was zależy, ze wszystkimi żyjcie w zgodzie.

 


do Rzymian 12,18 Współczesny Przekład

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

.... wrażliwość ....

środa, 20 lutego 2008 23:35
Chciałam dziś zrobić króciutki wpis i umieścić jak ja to nazywam: "słowa zmieniające życie"
Są takie słowa, nad którymi chwilę się zastanowimy, pomyślimy, bo są nam bliskie, dotyczą naszego postępowania... ale zmieniłam zdanie i troszkę o wrażliwości...

Wrażliwość to określenie człowieka. Cecha pozytywna w odniesieniu zewnętrznym.
Ale może być też ciężarem.
Im bardziej człowiek jest wrażliwym, tym bardziej dotyka prawdy ....
Wrażliwość kojarzy się z delikatnością. Delikatność z kolei z kruchością. Kruchość ze słabością . "Wchłaniamy" w siebie jak w gąbkę każde zdanie, opinie, poglądy. I właśnie wrażliwość nie pozwala nam obiektywnie myśleć. A słabość, która jest pokrewnym ogniwem wrażliwości powoduje, że zapraszamy płacz, smutek niekiedy zwątpienie.
Choć nie do końca tak być musi. Wrażliwa dusza to nie tylko kruchość, bo przecież przysłowiowy "macho" też może być wrażliwy. Zauważa ukryte piękno, delikatność róży, piękno obłoków na niebie, wiosenny szept drzew... itp.
Do czego zmierzam? ano do tego, że istnieją dwie rodzaje wrażliwości. Jedna to ta, która pozwala zauważyć piękno nawet to ukryte, a druga to taka, która powoduje, że dosięga nas cierpienie i smutek. Spowodowany właśnie tym, że jesteśmy chłonni jak ta gąbka na wszystkie słowa.... te przykre, niedobre, niechciane. Słowa, który jeden odrzuci i przejdzie do codzienności jak gdyby nic nie usłyszał, a drugi będzie rozpamiętywał, dopatrywał się słuszności i racji.

Jest jeszcze jedna wrażliwość, która czyni z nas silnych. W moim pojęciu to odnalezienie siebie, a dzięki temu odnalezienie w sobie miłości, zrozumienia, ofiarności, wczuwania się. Wiara w to, że nie ma nic piękniejszego i doskonalszego, bo powstaje z otwartości i ciepłego serca. Czyni, że właśnie tak pojęta wrażliwość i delikatność daje siłę i naprawdę można być silnym... Wiara i świadomość daje siłę delikatności i wrażliwości, a tym samym daje nam siłę ...

Chciałabym, by tak rozumiana wrażliwość i delikatność dawała wszystkim szczególną moc ... być może magiczną .... by nie płakał, by uwierzył, że to jest ta siła, która napędza, by żyć, by się uśmiechać... by zauważać sens....



Podziel się
oceń
3
0

komentarze (13) | dodaj komentarz

... cierpliwość .....

piątek, 15 lutego 2008 23:03
Cierpliwość... Niecierpliwość... Niektórzy uważają, że jest chorobą dotykającą wielu ludzi. Biegniemy (np. w pogoni za pieniądzem) bez ustanku z wywieszonym językiem przez życie patrząc co chwilę na zegarek i marnujemy to życie bezpowrotnie. Gonitwa prowadzi do marnotrawstwa. Pędząc przez życie tracimy je. Poprzez pośpiech wsiadamy do złego pociągu, albo do złego tramwaju. Żenimy się ze złym partnerem, bo nie możemy już dłużej czekać, rozwodzimy się, bo nie możemy się doczekać pozytywnego rozwoju wypadków.

Chcąc w życiu osiągnąć sukces, zwycięstwo potrzebujemy dłuższego oddechu. Pisząc o sukcesie mam na myśli sukces życiowy, na który składa się nie tylko praca zawodowa, ale też codzienne życie: rodzina, dom , dzieci, partner. Po to by zrozumieć mechanizmy, którymi się kierujemy. "Nawet w poznawaniu prawdy tej jedynej i ostatecznej jesteśmy niecierpliwi. Działamy w tym szybko i zbyt pochopnie wyciągając niewłaściwe wnioski..." (skradłam te słowa autorowi komentarza) taka maleńka dygresja... zgadzam się z tym komentarzem w 100 % - ach.
Nauczmy się cierpliwości. Rozwijajmy ją w sobie jak inne wartości. Poprzez cierpliwość uzyskujemy spokój wewnętrzny i zewnętrzny. Zadowolenie i równowaga jest tym, czego każdy pragnie. Nawet człowiek wiecznie pędzący przez życie, w głębi serca nie szuka niczego innego niż spokoju. Może brzmi to absurdalnie, ale wydaje mi się, że goni przez świat, bo sądzi, że w ten sposób znajdzie kiedyś spokój wewnętrzny. Szukamy szczęścia, a wraz z nim spokoju.
Poprzez cierpliwość możemy uzyskać spokój i szczęście, które są nierozłącznie ze sobą związane jak dłoń z ręką, stopa z nogą. Nie można jednego odzielić od drugiego nie okaleczając.
Cierpliwość stanowi bowiem wewnętrzną siłę życia. Daje wszystkiemu swój czas...
Nie będzie niczego wymuszać i niczego przyspieszać...

"Dwie najtrudniejsze próby na drodze duchowego rozwoju
to cierpliwe czekanie na właściwy moment i odwaga,
by nie rozczarować się tym, co nas spotka."

(Weronika postanawia umrzeć)

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

... chyba ciąg dalszy ...

niedziela, 10 lutego 2008 19:58
Choć nie lubię "ciągów", bo można, by tak w nieskończoność...
tylko nie można generalizować... nie wszyscy jesteśmy tacy sami... To tylko Twoje zdanie. Myślę, że podparte prawdziwymi przykładami z własnego doświadczenia....

Zdaję sobie sprawę, że są ludzie o dwóch twarzach: w realu są okrutni i źli, nie potrafią wykrzesać krzty dobroci, czy kilka ciepłych i dobrych słów, wykorzystują słabszych, ranią psychicznie albo wiecznie narzekających, albo którzy żyją po to, bo to im od życia się należy... to postawa, charakter, który w naturalny sposób przejawia się w życiu. Inaczej, czyli lepiej nie umieją żyć. Można by tak wiele o tym, że niektóre cechy się dziedziczy, niektóre wzrastają razem z nami...

Natomiast na blogu pokazują swoją drugą twarz. I właśnie z tym się zgadzam. Siada "taki ktoś" (dajmy na to zrelaksowany i skupiony) przed kompem i próbuje zagłuszyć własne sumienie, wybielić się.  Sorry Ty piszesz, że oczekują rozgrzeszenia. Pisząc pięknie, pisząc nieprawdę... i to jest ten świat ułudy dla czytających, którzy odbierają ich tak, jak dokładnie piszą...

Zawsze porównywałam sumienie do ujadającego psa przy budzie...

Sprawa następna to ta, że terapia ma na celu poprawę. Poprawę ukierunkowania naszych myśli. Zgadzam się z tym. Jak również z tym, że na blogu spotykamy się z atakiem bądź niezrozumieniem, a to niestety w terapii nie jest budujące. Poprzez kilka komentarzy można powrócić do ponownego niepokoju i niewiary w siebie.
Tylko jesli człowiek potrafi to odzielić, to wszystko jest OK. Gorzej jesli ktoś szuka potwierdzenia "siebie" u "innych".

Sprawa kolejna, z którą również się zgadzam - w relacjach blogowych jesteśmy ubożsi o emocje, które w życiu codziennym są prawdziwe. Nie zawsze je ukryjemy nawet gdybyśmy chcieli.
Choć z drugiej strony emocje są złymi doradcami życiowymi. Ale zawsze widać (jak ktoś oczywiście umie patrzeć) ogniki złości lub iskierki radości w oczach.

A jeśli chodzi o "szczęśliwą kobietę", ktora opisuje na blogu seksualne wyczyny to myślę, że nie każdy blog jest formą terapii. Mogłaby (ta kobieta) najnormalniej w świecie po prostu dzielić się tym szczęściem z ogółem. Albo też nic w życiu jej tak dobrze nie wychodzi jak seks. A więc będzie pisała o tym, co robi najlepiej, a nie o swoich niedoskonałościach. Tak tylko zakładam...a być może to właśnie ekshibicjonizm...

Reasumując ... przestrzegasz przed światem wirtualnym, jako świat ułudy... ale jest to świat świadomie przeze mnie wybrany. Jeśli blogowanie sprawia przyjemność podobnie jak uprawianie sportu, czy poddawnie się swoim pasjom, to jest dokładnie to samo. Ale jednocześnie musi istnieć warunek, że świat ten nie przesłoni i nie stanie się priorytetem w codziennym życiu. Podobnie jest z zainteresowaniami, pasjami czy hobby jeśli zaczną przesłaniać nam wszystko inne to również jest to niepokojącym zjawiskiem. We wszystkim należy umieć zauważyć i dostrzec granicę...

..."by uwierzyć w słuszność własnej drogi,
nie trzeba udowadniać, że cudza jest błędna..."


I tą mądrą myślą zakończę polemizowanie na temat zagubienia "siebie" w wirtualnym świecie iluzji...





Podziel się
oceń
0
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

środa, 28 czerwca 2017

Licznik odwiedzin:  172 469  

Kalendarz

« luty »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
2526272829  

O mnie

Jestem dojrzałą kobietą, po przejściach a doświadczenie, które mnie spotkało zmusiło do zmian i refleksji nad wartościami takimi jak: prawda, wierność, lojalność, szacunek. Z dołku pomaleńku wychodzę na prostą. Pomogły mi Wasze blogi. Dziś sama spróbuję wyzwania.

O moim bloogu

blog jest terapią dla skrzywionego kręgosłupa, dla chorej duszy. Muszę podnieść się i przestać uśmiechać się przez łzy.

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:


MusicPlaylistRingtones
Create a playlist at MixPod.com

Statystyki

Odwiedziny: 172469

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl