Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 267 740 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

... to również kiedyś minie....

sobota, 28 listopada 2009 22:54

Zmęczona. Zrezygnowana. Pełna obaw. Smutna.....
Dzisiejsze zajęcia uświadomiły mnie, że nie będzie łatwo.... tematów coraz więcej, coraz trudniejsze zagadnienia... by to objąć potrzeba mi będzie poświęcić czasu o wiele więcej niż myślałam..... moja głowa jest za "mała", chyba dopadł mnie pierwszy, mały kryzys......

Wszystkie stany emocjonalne siedzą w nas.... nie poza mną i nie obok lecz we mnie, pochodzą z mojego wnętrza..... pod wpływem przeżytych zdarzeń, sytuacji......i choć pięknie ktoś napisał...:

"Możesz wznieść sie ponad wszelki pesymizm,
gdy zdasz sobie sprawe z tego, że władza,
którą ma on nad Tobą, bierze się z Twojej weń wiary.
Kiedy doświadczysz tej prawdy o sobie,
staniesz się wolny."

...... to jakoś nie czuję się wolna, czyli ponad niechciany smutek i niekochany pesymizm.
Ale zdaję sobie sprawę, że "to również kiedyś minie" - 4 słowa, które powinny mi pomóc i przyjąć ze stoickim spokojem to, co złe w życiu....... no i przyjąć, że "to również kiedyś minie" kiedy wszystko jest świetne i wspaniałe, doskonałe i dające szczęście.....  i tak dochodzę do tego, że czas jest moim sprzymierzeńcem, dobrym kolegą...... choć z drugiej strony Pan Czas rozdaje mi bogactwo w postaci zmarszczek........ (to tak marginalnie i dla humoru) nie rozpaczam nad nimi..... ten aspekt czasu wkomponowałam w moje życie bez zastrzeżeń.....

Dobrego i cieplutkego tygodnia!


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (21) | dodaj komentarz

Pan Czas - zawsze jest, czy nigdy go nie ma?

niedziela, 22 listopada 2009 22:53

I znów jestem starsza o kolejne weekendy. Były ciężkie, szybkie i wypełnione zajęciami. Wszystko robię szybko i w biegu. Szybkie zakupy, szybkie sprzątanie ciągle kontrolując czas, by nie przegapić godziny odbioru syna z dworca. Toteż bywa, że zostawiam "rozbełtaną swoją robotę" i biegiem w samochód  po synusia itp. Sobota i niedziela wykłady.... wsród tygodnia korki od "ktosia" bo niestety nie umiem liczyć macierzy i wyznaczników. Z matmy jestem jednostką totalnie nieodpowiedzialną. Ta dziedzina jest mi zupełnie obca.
I co z tego, że pojęłam w końcu te cholerne rzędy macierzy jak z pochodnymi mam ten sam problem...... ni kuku.... niestety..... Podziwiam wszystkich, którzy mają matematyczne zdolności. Patrzą na zadanie i od razu widzą sposób w jaki można rozwiązać zadanie albo jaki zastosować wzór. Marzenie nieosiągalne w moim przypadku. Ja patrzę i nic nie widzę.......W tym przypadku postaram się o minimum.
Pięknie napisał Walter Hagen:
" Nie śpiesz się, nie zamartwiaj.
Przybyłeś na świat jedynie z krótką chwilą.
Dlatego nie zapomnij schylić się i powąchać kwiaty."

Toteż uszanuje pana  o imieniu Czas, bo życie dostałam w "prezencie" na krótką chwilę...... doceniam rozmiar tego daru i dlatego spróbuję pokierować i wykorzystać ten czas najlepiej jak umiem, nie zapominając, że w koło rosną kwiaty i żyją obok mnie wspaniali ludzie.........
Dla tych wartości zastosuję maksimum bo przecież  żyjemy
nie dla siebie, a przede wszystkim dla innych - jak to napisał "kapitanwien" piękne słowa - dziękuję za nie. Każdy pojawia się w naszym życiu w jakimś celu i nigdy bez powodu..... czasami na krótką chwilę, ale zawsze po coś......

Życzę wszystkiego dobrego i bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawienie śladu.....
Teraz pędzę do Was! PA


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (17) | dodaj komentarz

...ku pamięci....

niedziela, 08 listopada 2009 0:31

 

Pamiętam dzień, w którym zmarł mój ojciec - 22 lutego 2002 roku.  Wracali z pogrzebu przyjaciela. Zostawił matkę, bo poczuł się  bardzo był głodny. Powiedział ty idź powoli, ja pójdę szybciej, bo tak ssie mnie w żoładku. Zostawił ją z 10 metrów przed naszym domem. Upadł przed drzwiami do domu, na ulicy.  Pamiętam to był piątek właśnie kończyłam smażyć ryby. Nagle krzyk wpadającej matki do domu "chodźcie - ojciec leży na ziemi"!!!!

Pobiegłam, stanęłam jak porażona. Myslałam, że tylko zesłabł, zaraz udzielimy mu pomocy, wstanie i pójdziemy do domu......... tak się nie stało, wnieśliśmy go z ulicy do korytarza, "ktoś" robił sztuczne oddychanie, ucisk klatki piersiowej i nie pamietam już kto zadzwonił po pogotowie.... rozcierałam mu ręce miał takie zimne.....karetka przyjechała na sygnale, krótkie oględziny i słowa - nie żyje!

Potem pamiętam niewiele....organizacją pogrzebu zajął się"ktoś" , jak ciężko było powiadomić mi siostry, że nasz ojciec nie żyje............ był mądry, taką "złotą" rączką, tyle rzeczy umiał naprawić i przerobić, coś wystrugał, coś dolepił i funkcjonowało czasami lepiej niż nowe, potrafił też ugotować obiad, był duszą towarzystwa, z wielkim poczuciem humoru, rymował na zawołanie.... dawne czasy....... 

Pamiętam też jego rymowanie na zawołanie.... ale to troszkę pisania a więc w skrócie:

Pojechalismy do mojej siostry (starszej ode mnie o 9 lat) czyli ja , mama i ojciec (bez ktosia, wtedy jeszcze go nie znałam) siostra młoda mężatka na dorobku mieszkała na wsi w wynajmowanym mieszkaniu, w czasach gdzie do toalety szło się na zewnątrz. Dzisiejszym odpowiednikiem są toy-toye. Mieszkała daleko totez wyjeżdżalismy na cały wekend. No i w nocy komuś zachciało sie siusiać, a że w kuchni stało wiaderko na odpadki to komuś nie chciało sie wychodzić do wychodka na dwór i wysiusiał się właśnie do tego wiaderka, w którym wcześniej siostra wyrzuciła zwiędniętą różę. Rano budzimy się a ojciec wita nas słowami: 

"jak świat, światem

nie wiedziałem, że można

sikać kwiatem"

radośc i śmiech był już od samego rana.

Tylko raz odwiedził mnie we śnie. Był nerwowy bo coś zgubił, mówił, że wszędzie szukał i nie może znaleźć i czy ja nie wiem gdzie to jest. Nie powiedział czego szuka ale, że ja jestem księgową to powinnam wiedzieć. Po czasie mama robiąc i porządkując rzeczy po ojcu znalazła kopertę z pieniędzmi - z jego oszczędnościami. Być może o tym chciał mi powiedzieć we śnie? 

Nigdy już mnie nie odwiedził. Choć chciałabym by przyszedł do mnie raz jeszcze i powiedział czy jest mu "tam" dobrze i czy jest szczęśliwy?

Tym wpisem chciałabym "zapalić" znicz - lampę wieczności nad moim ojcem.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (26) | dodaj komentarz

czwartek, 21 września 2017

Licznik odwiedzin:  173 411  

Kalendarz

« listopad »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
30      

O mnie

Jestem dojrzałą kobietą, po przejściach a doświadczenie, które mnie spotkało zmusiło do zmian i refleksji nad wartościami takimi jak: prawda, wierność, lojalność, szacunek. Z dołku pomaleńku wychodzę na prostą. Pomogły mi Wasze blogi. Dziś sama spróbuję wyzwania.

O moim bloogu

blog jest terapią dla skrzywionego kręgosłupa, dla chorej duszy. Muszę podnieść się i przestać uśmiechać się przez łzy.

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:


MusicPlaylistRingtones
Create a playlist at MixPod.com

Statystyki

Odwiedziny: 173411

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Facet

Pytamy.pl