Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 267 740 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

...kiepski dzień w pracy, a jednocześnie "zdobyczny na ciasteczka"

czwartek, 27 listopada 2008 21:51


Dość kiepski dzień w pracy. Poprzez niefunkcjonalność internetu niestety nie moglam wykonać wszystkich terminowych prac. W związku z powyższym jutro muszę iść do pracy. Pracując na 3/4 etatu piątki mam wolne.  Podpisując umowę o pracę poprosiłam moją pracodawczynię o wolne piątki i szczęściem dla mnie, nie miała co do tej propozycji żadnych zastrzeżeń. A jutro niestety muszę zasuwać do pracy. Mając tak wydłużony weeekend można dość dobrze zorganizować sobie prace domowe i relaksową sobotę. Niestety mi jakoś rzadko się udaje dobra organizacja dnia. Pewnie dlatego, że lubie trochę polenuichowac  i w wolne dni pospać ciut dłużej. Jestem śpioszkiem i jednocześnie nocnym Markiem. Długo w noc lubię posiedziec a nawet więcej bo zdarza mi się o godz.22-ej myć okna lub wykonać jakieś drobne porządki. W związku z tym ranki w stawaniu są dla mnie tragiczne. Uwielbiam nastawiony budzik  na 6 - tą rano, wyłączam go i z powrotem na drugi boczek pod cieplutką kołderkę. No i ta świadomość szarówki za oknem i możność dłuższego pospania czyni cudowność danej chwili.


Oby jutro internet był dostępny bo moje poświęcenie i dezorganizacja dnia szlag trafi. 
Dzień nie do końca stracony albowiem koleżanka z pracy poczęstowała mnie przesmacznym ciachem i dała przepis.  Lubię takie szybkie i niewymagajace pracy przepisy. Dzielę sie tym przepisem z wszystkimi, którzy lubią ciacha i jednocześnie nie lubią marnować swojego drogocennego czasu.
Należy kupić kruche babeczki - spody. Nie we wszystkich sklepach są dostępne toteż albo pieczemy je sami wg przepisu na kruche ciasto i wylepiamy foremki albo też kupujemy w cukierni podobnie jak suche wieczniki lub klery a wypełniamy je w domu własnym kremem.

No to jeśli juz skombinowaliśmy te suche babeczki, to kupujemy skondensowane, słodkie mleko w puszce i gotujemy je  2 godz. całe zanurzone w garnku z wodą. (najlepiej kupić więcej puszek i za jednym czasem, energią lub gazem gotować je razem - przydadzą się na poźnie) Gdy lekko  puszka przestygnie otwieramy  i  wypełniamy skarmelowanym mlekiem babeczki na wierzch kładziemy połowke orzecha włoskiego, które wcześniej połupały nam nasze dzieci lub nasze "ktosie"  no i to wszystko! Zapewniam, że bardzo, bardzo smaczne.... niebo w gębie!!!

 

Jest jeszce inne wypełnnienie babeczek z bitej smietany z fixem. Na wierzch śmietany kładziemy drobne owoce i cienką warstwą galaretki ozdabiamy wierzch, tak by błyszczały.

Jutro zamierzam zrobić pierwszą wersję babeczek, czyli z gotowanym mlekiem w puszcze.  Świetna słodkośc na sobotni wieczór Andrzejkowy. A wybieramy się ze znajomymi na wspólne śwętowanie.... cieszę się bo dawno nie gawędziłam z moimi ziomami... och ten niepokonany czas, który nie pozwala na zbyt częste biesiady....   wynajęty pub, gość z gitarą, a może karaoke?
Świadomość, że sobotni wieczór spędzę w przyjemnym gronie daje mi chęć do prozaicznych działań typu robienie babeczek, które zasilą andrzejkową biesiadę,  jak również umycie kilka okien.......
Wszystkim życzę przyjemnego i sympatycznego relaksu w ostatnią sobotę listopada, może być piątek a co tam,  ważne żeby się takowy odbył!!!! czyli wg własnych upodobań.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (13) | dodaj komentarz

...wkraczanie w dorosłość, ale dlaczego wplotła się pamięć o Irenie?

sobota, 22 listopada 2008 0:06


A już myślałam, że nie znajdę czasu by pobuszować po bloogach, a co dopiero coś skrobnąć.  Mam napięty tydzień i jakoś nie lubię takiego napięcia ale nie narzekam - człowiek jest w stanie wiele pokonać i jeszcze więcej uczynić, a co więcej poczuć ulgę i być zadowolonym z dobrze przeżytego dnia.  Dobra organizacja czyni cuda. Właściwie człowiek postawiony pod murem jest w stanie przenieść góry./to moje powiedzenie/ - jest motywacja po części determinacja, która napędza w człowieku tę niewidoczną możliwość działania i tworzenia.

Dopadły mnie kontrole, szkolenia i nawał pracy w pracy............ no i nietypowa impreza w sobotę, czyli jutro. /impreza na 70 osób, wyobrażacie sobie? 18-tka syna ale tym razem dla koleżeństwa z klasy/ grubo po czasie ale czekaliśmy za  grudniowym kolegą w związku z tym  kompromisowym terminem wyprawiamy dla nich uroczystość. Co za czasy, żeby tak hucznie wyprawiać wkraczanie w dorosłość.  Jak dobrze, że nie odwiedziła mnie jednocześnie pani grypa lub jakieś inne choróbsko. Potrafię to docenić i cieszyć z tego co mam.

Pamiętam Irenę jak dziś, która z dniem 1 września miała przejść i otrzymać zasłużoną emeryturę. Przez 30 lat pracowała w oświacie. 10 lat  temu "odwiedził" ją rak piersi - pozostał z nią do końca.  Mówimy o walce z chorobą, tak to była walka polegająca na niepoddawaniu się. Oprócz przyjmowania chemii, stosowaniu leków comiesięcznej kontroli badań, markerów - szukała ratunku w medycynie niekonwencjonalnej. Codziennie przychodziła do pracy. Była pogodna i życzliwa. Przede wszystkim kompetenta w tym co robiła. Solidna. Nie rozpowiadała i nie narzekała na swój niesprawidliwy los. Byliśmy świadkami jak przyozdabiała sobie gołą głowę chustą albo peruką, jej ogromnego spadku wagi jak również nienaturalnego przytycia. Krótko przed śmiercią będąc w pracy powiedziała, że bardzo chciałaby "choć troszkę pożyć na emeryturze" Nikt nie przyjął tych słów poważnie. Dla nas wygładała zdrowo i normalnie jak zawsze.  28 sierpnia zmarła. Zabrakło trzech dni do emerytury. Zadałam sobie pytanie czy przegrała, czy wygrała tę walkę? 10 lat bitwy to chyba po części wygrana - chęć życia i chęć pracy to połowa sukcesu w walce z chorobą o życie.
Jej  już nie ma z nami - towarzyszą jej zawsze białe róże i gros białych zniczy.

                                  Jesteśmy i zawsze będziemy  wspomnieniem.........


Dlatego doceniam przeszłość i to, co mam dziś, a przyszłość ? jakże kruchą jest.........


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (10) | dodaj komentarz

"Nic nie robić, dać spokój"

środa, 19 listopada 2008 22:21


" Być może jestpod presją, masz dużo pracy.
Może Twoje życie to gonitwa pełna zdenerwowania.
Może jednak jest tak, że nie masz zbyt wiele do roboty,
a mimo to głowę masz pełną zmartwień.
Zobaczmy, jak można Ci pomóc.
Pozwól sobie powiedzieć coś, co zapewni Ci
wewnętrzny spokój i zdrowie duchowe i przy czym
nie musisz nic robić, tylko dać spokój.

Nie musisz nieustannie krytykować tego,
czego przecież nie możesz zmienić.
Nie musisz z powodu każdej drobnostki wychodzić z siebie
lub wyładowywać na innych swoją złość.
Nie wolno Ci nigdy nikogo kompromitować i dobijać,
zwłaszcza w obecności osób trzecich.
Nie wolno ci nieprzerwanie opowiadać o swoich chorobach,
kłopotach i dolegliwościach.
Nie musisz od razu wszystkim dawać odczuć,
że jesteś w złym humorze.
Nie wolno Ci nie wylączać telewizora,
gdy ktoś chce  z Tobą porozmawiać.

Jeśli dasz temu wszystkiemu spokój, zauważysz,
że zostanie Ci sporo czasu, by na tyle zmniejszyć
grube odłamki w Twym sercu,
aby znów tam można było zasadzic kilka kwiatów."


/Phil Bosmans    6 listopada/



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

...wspólne wędrowanie ciąg dalszy..........

sobota, 15 listopada 2008 21:04

Ostatni wpis był o szczęściu i o tym jak żyło nam się cudnie i szczęśliwie.... jak w bajce. No tak faktycznie było. Ślub zainspirowała moja mama zamawiając salę weselną na przyjęcie, a resztę mieliśmy załatwiać sobie sami.  Maszyna została uruchomiona - zatrzymać jej już nie sposób.

Sukienka ślubna, buciki... ach poezja...  wszystkiego trzeba było kupować po 2 pary z racji tego, że wtedy śluby konkordatowe nie istniały, a więc biała sukienka i białe buciki oraz zielona sukienka i czarne czółenka..... pierwszy ślub cywilny o 14-ej, a drugi kościelny o 16-ej.
Full gości, których między slubami trzeba było ugościć...  ja raczej zajęłam się sobą nie gośćmi, czyli przeobrażeniem z zielonej pannicy w białą damę.....

Pamiętam przestrogę teściowej - przypnij bardzo starannie bukiecik w klapie marynarki ślubnemu ponieważ gdy się wypnie i spadnie to zapowiedź nieszczęścia na całe życie....  wówczas śmiałam się z tego, ale jakiś czas temu przypomniałam sobie o tym...

Bukiecik porządnie i mocno przypięłam do marynarki.... w myśl zapowiedzi po co kusić los?
No i stało się... po tych wszystkich życzeniach, przytulaniach, ściskaniach zostaliśmy w krypcie kościelnej sami .........goście czekali aż wyjdziemy, by obrzucić nas grosikami na szczęście.... my zostaliśmy na ostatni pocałunek i mieliśmy wyjść na zewnątrz.... pocałowaliśmy się nie namiętnie, ale od serca (bo najbardziej gorący i zżerający nerwy punkt dnia mieliśmy za sobą - byliśmy mężem i żoną w obecności świadków, gości, kapłana i Boga) toteż na ukojenie wspólnych nerwów ostatnie przytulenie przed wielką galą na sali ..... no i bukiecik z butonierki wypiął się.....................jak z wolnionym filmie widziałam, że spada na podłogę....  lecz w ostatnim momencie zdążyłam chwycić... nie upadł.......... nie zdążył..... byłam szybsza (pytanie: od czego?)

Przypinając z powrotem w marynarkę powiedziałam "ktosiowi" o słowach jego matki, o przepowiedni.... całując mnie  w czoło odrzekł nie wierz w zabobony... cóż innego można rzec w tym momencie? Wyszliśmy  do gości uśmiechnięci i radośni trzymając się za ręce......

Dziś, po latach zadaje sobie pytanie czy wtedy, w dniu ślubu to zdarzenie było zapowiedzią czegoś istotnego? czegoś, czego nie można przewidzieć? wyprzedzając fakty powiem, że tak zdarzyło się, coś czego nie można było przewidzieć.... lecz dziś już wiem, że uchwyciłam nasze szczęście w dłonie, by nie rozbiło się jak wiele "piłeczek życiowych"....

 ..............upadająca butonierka po czasie dała o sobie znać, bo przecież miała upaść......





Podziel się
oceń
0
0

komentarze (10) | dodaj komentarz

"coś" co pozostanie wiecznie.... w pamięci i sercu...........

poniedziałek, 10 listopada 2008 23:58

Dziękuje wszystkim za ciepłe komentarze i pobyt u mnie.
Troszkę mnie nie było, ale miałam pracowity tydzień. Koniec tygodnia i wydłużony weekend wykorzystaliśmy na odwiedziny  mojej siostry, ktora mieszka parę kilometrow za Wrocławiem. Rozmowom nie było końca. Sen znów był za krótki. Niedziela z kolei była na "przywitaniu sie" po raz kolejny z pięknym wrocławskim rynkiem, przepięknymi starymi uliczkami i jakże cudnie wyglądał oświetlony Ostrów Tumski.... wszystko takie urocze, jakże inne od naszej małej mieściny. Wieczorny spacer po ryneczku wsród ludzi niespieszących się..... tak jak my... potem kolacja w przytulnej restauracji, stylem przypominała starą wiejską chatę, nad głowami rozwieszone jemioły i suszone grzyby, na ścianach z kolei zawieszone pęki cebul i czosnek.... w wazonach zasuszone liście.... naturalny, ponadmiejski klimat.....

Podczas spaceru dowiedziałam się, że ten wyjazd i niedzielny wypad na miasto miał  być maleńkim uczczeniem minionej niedawno rocznicy.... Podczas kolacji "ktoś" powiedział patrz w menu, ale proszę nie patrz na ceny, to przecież nasze święto, wygraliśmy wiesz co mam na myśli..... dobrze, bardzo dobrze wiedziałam co miał na myśli.......... zrobiło się jakoś dziwnie ciepło na sercu i duszy......


............czasem trzeba zapomnieć.... by pamiętać....
......czasem trzeba milczeć.... dla lekarstwa duszy..........
............czasem trzeba  czuć i usmiechać się.... dla innych..............
......czasem trzeba czekać... przeczekac...
.......czasem trzeba wiele........ czasem nie trzeba nic.....







Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

czwartek, 21 września 2017

Licznik odwiedzin:  173 417  

Kalendarz

« listopad »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930

O mnie

Jestem dojrzałą kobietą, po przejściach a doświadczenie, które mnie spotkało zmusiło do zmian i refleksji nad wartościami takimi jak: prawda, wierność, lojalność, szacunek. Z dołku pomaleńku wychodzę na prostą. Pomogły mi Wasze blogi. Dziś sama spróbuję wyzwania.

O moim bloogu

blog jest terapią dla skrzywionego kręgosłupa, dla chorej duszy. Muszę podnieść się i przestać uśmiechać się przez łzy.

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:


MusicPlaylistRingtones
Create a playlist at MixPod.com

Statystyki

Odwiedziny: 173417

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Facet

Pytamy.pl