Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 267 741 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

...przypadek, czy przeznaczenie?...

czwartek, 29 listopada 2007 22:35
Otóż zastanawiam się czy to, że dwoje ludzi spotyka się, zakochuje się w sobie, zawierają związek małżeński to jest przypadek, czy może przeznaczenie?
Cały świat w zasadzie jest określany przez tak zwany przypadek. Wszystko wydaje się przypadkowe, ale mimo to zdarzenia dzieją się według jakiegoś planu. Posiadamy wolną wolę, a jednak wszystko jest tak urządzone, że nie giniemy, trwamy, idziemy naprzód, i tym samym doświadczamy to, co jest ważne dla naszrgo rozwoju, i by wszystko wydawało się "przypadkowe". Gdy zatem spotkałam swojego KTO-sia (oj, jak dawno to było) powiedzmy przypadkowo, który ma znaczenie dla mojego życia, to ja skreślam słowo "przypadkowo" i zastępuje je słowem "zrządzenie". Wszystko dzieje sie tak byśmy spotkali swojego partnera duchowego na każdej płaszczyźnie życia intelektualnego, uczuciowego i fizycznego. Okoliczności, obyczaje, wszelkie zewnętrzne warunki mogą sie całkowiecie zmienić, a jednak spotka się swoją bliźniaczą duszę i będziemy prowadzić z nią takie życie, jakie sobie stworzymy.
Czasami jest tak, że rozpadają się związki między ludżmi, którzy są dla siebie przeznaczeni. Partnerzy orientują się wtedy od nowa i rozpoczynają związek z kimś innym, kto dla nich nie był przewidziany. Brzmi to może banalnie, ale uważam, że nie jest czystym przypadkiem, gdy dwoje ludzi się spotyka i decyduje na zawarcie małżeństwa.
Być może te zakładane przez nas przypadki, to zrządzenia boskie, które Pan mimochodem kształtuje, jest współtwórcą naszych losów. A my odbieramy jako przypadki.

We wcześniejszych moich wpisach wspominałam, że nasz związek otarł się o rozpad, że miłość pomaleńku zaczęła ustępować przyzwyczajeniu i rutynie. A przedież znana jest sentencja: "miłość wychodzi, gdy zapraszamy przyzwyczajenie"
Myślę, że
obydwoje w porę zauważyliśmy, że nasza miłość pocichutku chce zamknąć za sobą drzwi. Dziś to uczucie rozkwita w szczególny sposób, inny niż na początku, bo my jesteśmy już inni. Budujemy nowe, ale nie takie samo. A to daje nam szczęście i sens nowego dnia. Jestem pewna, że to Bóg dał nam nową szansę, którą umieliśmy wykorzystać, oczywiście pod warunkiem szczerej intencji obu stron.

"... czasami trzeba usiąść obok i czyjąś dłoń zamknąć w swojej dłoni, wtedy nawet łzy będą smakować jak szczęście.."

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (13) | dodaj komentarz

...przebudź się, nim będzie za późno, czyń wielkie rzeczy...

środa, 21 listopada 2007 23:51
..."Kochaj ... Czas pokaże, czy jesteście dla siebie. Myśl o sobie. Bóg żąda od ciebie, żebyś była mądra, szczęśliwa. Wtedy tylko przeżyjesz życie tak, jak powinnaś.
- A jak powinnam?
Powinnaś czuć radość istnienia, powinnaś czuć się potrzebnym, mieć ochotę na każdy następny dzień. Każdy powinien być Messnerem swoich własnych szczytów." ...


To recepta na życie. Tak niewiele, prawda? Każdy chce być szczęśliwym, lub szczęścia szuka. Czasami nie wiedząc o tym omija. A przecież ono jest przez cały czas w nas. Niekiedy śpi, niekiedy się budzi. W zależności od kierunku naszych myśli. A zatem przebudźmy się!
A gdyby tak uświadomić sobie, że rzeczy, którymi są sprawy codzienne i najprostsze są rzeczami wielkimi? na przykład uśmiech do przypadkowo spotkanego
człowieka
, podanie do stołu, domowe porządki itp. - niech staną się dla nas rzeczami wielkimi. Spójrzmy i pomyślmy na to inaczej niż dotychczas. Niech to nie będzie myśl - "ale się znów dziś narobiłam, nóg i rąk nie czuje, i kto to wszystko zauważy i doceni" - lecz pomyślmy, że zrobiliśmy dziś rzecz wielką, cieszę się, że udało mi się to wykonać, może nikt tego nie widzi, ale wiem, że w tej szafce jest porządek. Można inaczej, przecież można szafkę zamknąć i nikt nie będzie widział bałaganu. Ale świadomość, że tam jest nie uprzątnięte nie daje spokoju.
Tak samo jest z naszym życiem. Należy uporządkować własne myśli, przestawić zwrotnicę i na przykład przebaczyć wrogowi? by poczuć spokój i lekkość w sercu.
Przecież znamy życie, wiemy, że czasem jest lepiej lub gorzej, nie robimy, tego co nam się podoba, ale z sensem, w jakimś celu a może nawet z pasją i z powołaniem. Ważne jest osiągnięcie celu, ale o ile ważniejsze jest to, w jaki sposób się go osiąga.

I ponownie wracam do tej nieszczęsnej, zabałaganionej szafki, którą i tak kiedyś musimy posprzątać. Jesli już "dojrzejemy psychicznie" do tej próby sprzątania pomyślmy: przecież nie robię tego bez sensu, wreszcie zapanuje ład, tyle niepotrzebnych w niej rzeczy. Jedne odkładam z sentymentem, jedne wyrzucam. I być może nikt tego nie doceni i nie zauważy, ale nie dlatego to przecież zrobiłam, ale jak miło ktoś się zdziwi otwierając szafkę. Osiągnęłam cel myśląc pozytywnie.
Należy szukać równowagi i harmonii w sobie samym. Wiemy, że jest czas pracy i czas odpoczynku, czas aby mówić, a także czas na pozostawanie w milczeniu. To wszystko razem da nam wewnętrzne poczucie sukcesu, a jednocześnie poczucie szczęścia!


I jeszcze jedno tak często pisalam o tej szafce, że można pomyśleć, że jestem "syfiarą". Choć tak na prawdę mam: nie szafkę, lecz szufladę, w której znajduje się wszystko - paragony z marketów-a nuż się przydadzą, pocztówki z kilku lat, a których szkoda wyrzucić, nawet śrubka nie wiadomo skąd i po co? Może się mylę, ale myślę, że chyba większość z nas ma taką właśnie szafkę, bądź szufladkę ;-)


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (10) | dodaj komentarz

...co z tą racją i czy kłótnie są twórcze?

sobota, 17 listopada 2007 22:09
Samotny, sobotni wieczór. Nie żebym narzekała, ale jakoś mi dziwnie. Zawsze uważałam, że po tygodniowej bieganinie, pracy dzień w dzień, koniec tygodnia należy spędzić przyjemnie. Sobotni wieczór niech będzie uwiecznieniem tygodniowej krzątaniny. To "coś" wcale nie musi być czymś ekstra. Ale nie samotnie....
Właściwie to miało być o "racji" a nie o samotności. Analizuje wymianę zdań z moim KTO - siem. Posprzeczaliśmy się. Nie ważny jest temat sporu ponieważ musiałabym cofnąć się do przeszłości, a tego na razie chciałabym uniknąć. Chyba jeszcze nie czas, tak to w tej chwili czuję. Ale wracam do sporu, czyli racji. Zaistniał problem, który podzielił nasze zdania. KTOŚ ma swoje zdanie w tej spornej sprawie i ja mam swoje, odmienne zdanie. Bywa tak. Jest rzeczą normalną, że ile stworzeń ludzkich tyle własnych zdań i opinii. Każdy ma prawo do własnego zdania i wręcz jest to pożądane. Wyłączność określa człowieka i jego charakter. Tylko, że każdy z nas miał swoją rację. On swoją i ja swoją. I tak się zastanawiam - przecież nie może być dwóch racji. RACJA jest tylko jedna. Tak samo jak prawda. Nie istnieją dwie PRAWDY. Czyli któreś z nas nie ma racji, tylko które? Zakończyliśmy naszą rozmowę nie dociekając po czyjej stronie jest racja, czyli prawda. Życie potoczyło się dalej lekko podminowani zajęliśmy się swoimi czynnościami. Ja sprzątaniem mieszkania i obiadkiem, on swoimi zawodowymi sprawami, jak również zszywaniem rozdartych dresów.
Moja sobotnia samotność nie świadczy o jego autokratywnym charakterze, lecz z obowiązków zawodowych jest nieobecny.
Tak się zastanawiam czy otwartość na drugiego człowieka, człowieka, na którym zależy spowoduje do powrócenia tematu bez uniesień i wyjaśnienia sobie raz jeszcze, tego co nas poróżniło? Mój KTOŚ uważa, że wiele spraw lepiej jest wyjaśniać po opadnięciu emocji, gdzie każdy ma możliwość przemyślenia na spokojnie spraw, które nas poróżniły. A może lepiej nie drążyć tematu? było - minęło. Przyjdzie nowy dzień a z nim nowe problemy. Tylko znając życie problemy lubią się nakładać. Któż z resztą się nie kłóci? Każdy coś tam ma oraz własne sposoby łagodzenia i dochodzenia swoich racji. Jakby nie było kłótnie ponoć są twórcze, ale pod warunkiem, że kłócą się ludzie mądrzy. I będzie to wymiana zdań, a nie pyskówka. Jest to jedyna sposobność na powiedzenie sobie co boli, co drażni i czy możemy wspólnie coś zmienić. Każa kłótnia czegoś uczy. Na przykład otwartości na drugiego człowieka, a czasami pokory. I niech uczy, by nigdy nie stanąć przed murem zbudowanym z pretensji i żali naszego KTO - sia!


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (10) | dodaj komentarz

refleksja, która miała być komentarzem, a stała się wpisem .....

czwartek, 15 listopada 2007 10:49

Do: "drogowskazy" - i znów masz racje. To wszystko prawda co piszesz. Gesty, mimika twarzy, wzrok to wszystko razem jest bardzo ważne. Dzięki wszystkim elementom otrzymujemy pełniejszy obraz. Również jestem wzrokowcem. W konwersacji zwracam istotną uwagę na wzrok - spojrzenie potwierdza wydobyte słowa. Ale robiąc maleńką dygresję w mojej notce chyba nie to miałam na mysli, lecz skupiłam się na wartościach człowieka. W życiu spotykamy ludzi nie tylko w realu, tworzymy znajomości, być może nawet przyjaźnie wirtualnie. Nie widzimy ich. Poglądy, własne przemyślenia, postrzeganie świata i życia tworzą człowieka. Czytamy o tym w ICH blogach. Poznajemy ICH. Wartości, które określają człowieka przybliżają nas do siebie. Niekiedy utożsamiamy się z autorami blogów. ICH doświadczenia, życiowe porażki i trudności, umiejętność radzenia sobie - to w pewien sposób wartościuje człowieka. I o tych napotkanych wartościach miałam na myśli, w moim wpisie. Być może któryś z tych ludzi, po to ma pojawić się  na mojej drodze, bym czegoś się od niego nauczyła. Być może innego spojrzenia na życie poprzez pryzmat jego doznań i doświadczeń. Z tych wartości mamy czerpać naukę, które być może wniosą w nasze życie inne, nowsze, lepsze spojrzenie na własne zachowania. 

  


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

... podziękowania ...

poniedziałek, 12 listopada 2007 13:18

Do "pędziwiatra"! nie wiem kim jesteś, nie znam Cię, ale czy aby napewno? nie moge Cię zlokalizować dlatego chcę podziękować za piękny ślad pozostawiony w Księdze Gości. To co napisałeś "pędziwietrze" to wielka prawda i bardzo mnie urzekło. Czasami na prawdę potrzeba ciszy by usłyszeć huk! oraz to, że istnieją dwie połowy ciszy, która pozwala nam usłyszeć siebie i spojrzeć na innych, tak by chcieli nas "Słuchać... Tyle w tych słowach prawdy, że zachłysnęłam się nią. Twoje słowa nie ranią, dają nadzieję... że kiedyś odnajdę tę drugą połowę ciszy. Pomaleńku zaczynam to dostrzegać i urzeczywistniać. Dziękuję!

Chcę również podziękować: ogrodniczce i Jurki57 - za ciepłe i dobre słowa, które - jak powiedziała diesing - są nam tak bardzo wszystkim potrzebne. I nigdy ich za wiele. Nie mogę Was zlokalizować toteż nie chciałabym, by te wpisy pozostały przemilczane. Są dla mnie ważne. Słowa posiadają swoją moc. Zapadają głęboko i nie pozostawają bez echa. Po prostu dziękuję!

Z ostatniej chwili - tak mi przemknęło przez myśl: Jeśli spotykamy w swoim życiu pewne osoby to nie przez przypadek. Bo przecież nic nie dzieje się bez przyczyny i bez powodu. Takie znajomości mają nam coś dać, czegoś nauczyć. Nie można koło nich przejść obojętnie. Jak nie można przejść nie zatrzymawszy sie choć na chwilę przy słowach od "pędziwatra". Lecz najwięcej nauki czerpiemy od wrogów - jak mówi autorka drogowskazów i ja równiez jestem tego zdania.

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

czwartek, 21 września 2017

Licznik odwiedzin:  173 388  

Kalendarz

« listopad »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

O mnie

Jestem dojrzałą kobietą, po przejściach a doświadczenie, które mnie spotkało zmusiło do zmian i refleksji nad wartościami takimi jak: prawda, wierność, lojalność, szacunek. Z dołku pomaleńku wychodzę na prostą. Pomogły mi Wasze blogi. Dziś sama spróbuję wyzwania.

O moim bloogu

blog jest terapią dla skrzywionego kręgosłupa, dla chorej duszy. Muszę podnieść się i przestać uśmiechać się przez łzy.

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:


MusicPlaylistRingtones
Create a playlist at MixPod.com

Statystyki

Odwiedziny: 173388

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Facet

Pytamy.pl