Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 267 741 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

naprawa duchowa? czy chwilowy optymizm?

niedziela, 25 października 2009 0:02

 

Ale mam tyły. Dawno nie blogowałam. Dzieje się dużo i szybko. Życie toczy sie od zjazdu do zjazdu poprzez pracę i życie rodzinne. Chyba ujęłam to w stosownej kolejności. Albowiem tak odczuwam dziś własne priorytety życiowe. Uczelnia i wykłady to dla mnie nowość i inność. Skupiam się własnie na tym. Praca to mus ale z rodzaju przyjemnych. Okres gorący i pełen wyliczanek. Totez nie moge sobie pozwolic na moment czy chwile słabości. Dom i rodzina to zespół wspólgrający ze mną. Podział obowiazków przyjęty i nikt nie biadoli. Życie toczy sie szybko i sprawnie. Dobra organizacja to połowa sukcesu.  A czynnik ludzki wraz z dobrymi chęciami to najistotniejsze.  Każdy wie co ma robić i co zrobić musi.

Prawdę mówiąc mimo życia w galopie i zwiększenia pracy w każdej dziedzinie życia nie czuję się zmęczona, czy zniechęcona. Po prostu wszystkiego mi się chce. Jestem pełna energii i werwy.  Psychicznie silna i pełna optymizmu. Pogodna i szczęśliwa. Choć okres sprzyjający na stresy i doły. A także "schodów" jakie mi się w ostatnim okresie wydarzyły. Pierwszy padł alternator - autko zgasło nagle i niespodziewanie. Dobrze, że odmówił posłuszeństwa niedaleko domku. Ale "ktosik" zajął się tym sprawnie i szybko. Dziś mam juz swoje kochaniutkie punto do użytku własnego.

Potem komputer odmówił posłuszeństwa tzn. nie wiem jakim cudem nawpuszczałam trojanów (mimo programu antywirusowego), które zaatakowały pliki systemowe. Makabra!!! ale szybka interwencja mojego anioła (jak go nazywam), czyli dobrego i solidnego informatyka przyczyniła sie, że na drugi dzień miałam komputerek w pracy. Do tego dochodzą pierwsze sprawdziany np. dziś z j. rosyjskiego(właściwie kartkówka z ostaniej lekcji niezapowiedziany) - dostałam tróję i jestem z niej dumna jak rzadko. Nadmienię, że większość otrzymała dwóje. W tej sytuacji moja 3 to smaczny deser na zakończenie tak pechowego tygodnia. No i oczywiście napisanie przykładowej pracy na konkretny temat do oceny nie tylko pod wzgledem treści ale istotności a więc z zastosowaniem przypisów, akapitów, pytań i konkretnych uzasadnień............ nigdy nie pisłam pracy........... boje się, a jednocześnie podchodzę do niej z wielkim zapałem........ to kolejne dla mnie wyzwanie...... ale czy dam radę? 

Kiedyś za wszystko obwiniałam siebie,  że to przeze mnie i wyłącznie moja wina, bo stało się z mojej przyczyny, że jestem pechowa, że za co się chwycę to zepsuję itp. 

Natomiast dziś patrzę na to troszkę inaczej. To tylko sprzęt, i jak każdy ma prawo się zepsuć lub odmówić posłuszeństwa. A to, że za sprawą moich rąk padł, to tylko przypadek, a jeśli nie, jeśli przyczyna tkwi we mnie, to i tak trzeba sprawnie iszybko zareagować, by móc pracowac i jeździć.  Wszystko można załatwić, naprawić, by  żyć i dalej pracować. Ubolewanie nad sobą i wmawianie sobie, że się jest nieudacznikiem to niszczący czynnik. Coś na ten temat wiem.

Zastanawiam sie jaki czynnik tak diametralnie mnie odmienił. Obiektywizm zawsze był w moim przypadku racjonalny. Zawsze widziałam również i te gorsze następstwa, które mogą zaistnieć, a nie muszą. Toteż zastanawiam się czy może nieświadomość przyszłości a więc to, co mnie czeka jest tego powodem? a może nadzieja, że dam radę? trudno dziś to ocenić. W kazdym razie czuję się, że wiatry mi sprzyjają i myślę, że będzie OK. Może nie wszystko i nie zawsze będzie wspaniale i znakomicie, ale będzie do pokonania przeze mnie. W końcu Wszechmogący wymaga od nas tylko tyle, co leży w granicach naszych mozliwości, czyli MOICH mozliwości.......... ani o szczyptę więcej nie zsyła na nas trudności, tylko takie, które jesteśmy w stanie pokonać......... wierzę w to........ albo zaczynam wierzyć.........

"....Kazdy dzień życia jest jak ciemna noc.

nikt nie wie, co się wydarzy za minutę a mimo to idzie do przodu - bo ufa, bo wierzy!

BO PRZECIEŻ ........." nie jesteśmy sami. Świat się zmienia, a my razem z nim. Prowadzą nas i chronią anioły........"

"..............Zapamiętaj na całe życie to uczucie, jakiego doznałeś aby przezwyciężyć trudności.

Zyskałeś w ten sposób potwierdzenie swoich umiejętności oraz siłę, aby stawić czoło przeciwnościom................"

Słowami mistrza Paulo Coelho, które zmieniają życie kieruje wszystkim na dobranoc i dobry dzień!

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (13) | dodaj komentarz

.....prawo do życia

sobota, 10 października 2009 2:16


Maleńka refleksja nad książką, a właściwie nad życiem.....pod wpływem  książki pt "12 oddechów na minutę" Napisał ją Janusz Świtaj. Jest "bohaterem" tejże książki. Bohaterem bo mimo pragnącej śmierci postanowił odzyskać życie. W wieku 17 - stu lat uległ tragicznemu wypadkowi prowadząc motor - miłość jego życia. Wypadek sparaliżował go od szyi do stóp. Cierpienie, ból i odraza życia towarzyło mu przez najbliższe miesiące. O tym wszystkim opisuje w swjej książce. Przerażające wpisy. Wpisy o kolejnych operacjach, o bólu fizycznym, o nowym życiu. Życiu w pozycji poziomej i tylko takiej. Opis bólu, który nie zanika wraz z paraliżem ciała, z porażeniem. Jest bezwładny lecz czucie i reakcje na bodźce zewnętrzne zostają. Nazywa je bólami spastycznymi, które.... "od szyi do stóp nękała mnie złośliwa spastyczność, która, kiedy byłem niespokojny (wzruszenie, emocje, czasem niespodziewany telefon, czasem radość na czyjś widok,) miotała mną jak epilepsja po całym łóżku.Wystarczy zdenerwować mnie albo dotknąć znienacka, a moje ciało wygina potworny skurcz mięśni.Jest tak gwałtowny i silny, że gdyby chcieć wtedy np wyprostować mi palce, trzeba by je połamać i pozrywać ścięgna. To jest kilkanaście upiornych sekund. ..... ludzie myslą, że człowiek sparaliżowany nie odczuwa bólu. Nic bardziej mylnego....."

Prawdziwe cierpienie i świadomość, że nigdy nie będzie jak dawniej, i nigdy nie będzie prawdziwie żył, prawdziwie czyli jak zdrowy młody człowiek. Tego nie było mu dane lub oszczędzone a więc miłości, spacerów wiosną i latem, ukończenia szkoły, podjęcia pierwszej pracy..... wiecznie zależny od innych. 
Parę lat temu oficjalnie wystąpił o udzielenie autanazji - odmówiono. To był głosny przypadek w Polsce. 
Mówiono mu ciesz się, że zyjesz, że potrafisz mówić...... inni ulegając takiemu wypadkowi nie odzyskują świadomości, latami są w śpiączce. Ile dałaby najbliższa rodzina za to, by ukochana osoba mogła choćby mówić, rozmawiać z nimi.
Przerażające, mocne fakty. Fakty z życia człowieka, który pragnął śmierci a odzyskał sens i sposób by żyć z jedynym nieodłącznym towarzyszem - chorobą.

I tu nasuwa się refleksja, że w każdej sytuacji, w jak największym bylibyśmy dołku, zranieni psychicznie, uwikłani problemami, stargani chorobami, wydający się w sytuacji bez wyjścia - znajdujemy jakąś SIŁĘ, siłę przetrwania, siłę napędową, by otrząsnąć się i zacząć żyć, naprawdę żyć. Zauważyć to na co byliśmy ślepi. Czasu mamy niewiele, w tej sytuacji czas będzie naszym sprzymierzeńcem. By czas, który nam pozostał, który nam dano wykorzystać tak jak można najlepiej, by brać z tego czasu to co najlepsze dla nas, a nie biadolić, narzekać.......  i rezygnować z naturalnego prawa do życia. Tylko w tym przypadku nie ma już godnego życia....... i o tym mówi bohater.............


Nocy spokojnej  lub miłego wstawania, tym co wstać muszą!
Drogi wolnej i bezpiecznej , tym co kierować muszą!
Pogodności i odnalezienia siebie wszystkim samotnym i pragnącym być przytulonym!
A "dzieciom szczęścia" nie krzyżowania planów!





Podziel się
oceń
0
0

komentarze (12) | dodaj komentarz

u mnie PO czyli POprawnie.....

czwartek, 01 października 2009 21:21


U mnie pogodnie i chyba OK. Pierwsze zajęcia za mną. Weekend spędziłam na wykładach. Przede mną podobny weekend. Nie narzekam. Pierwsze wykłady spotkały się z moim zainteresowaniem i aprobatą. Szczególnie elementy prawa. Bardzo ciekawe zagadnienia, ale trudne słownictwo, nowe zwroty, których na co dzień człowiek nie używa.
 Wiem, że będzie ciężko to wszystko ogarnąć biorąc pod uwagę, że tych zagadnień będzie coraz więcej, a kajet z zapiskami będzie pęczniał. Ale cieszę się, że nie zniechęciłam się i nie psioczę.
Zdaje sobie sprawę, ba wręcz wkalkulowałam to w życie, ze nie raz będzie ciężko i pod górkę, że dopadną mnie stany zniechęcenia, a także stany napięcia nerwowego. Lecz mimo tego pomyślałam sobie, że nie warto poddawać się chwili, nakręcać złymi emocjami czyli złością i załamywać się. Mało tego chce ten okres mojej edukacji przeżyc pogodnie i najlepiej jak tylko można. Chcę te 3 lata przeżyć świadomie i nie dręczyć samej siebie a już najmniej domowników.
W końcu to świadomy wybór. Wiem co może mnie spotkać ale też wiem, że mogę ten czas uczynić pogodnym i nie zwariować, bo przecież  "życia nie można powtórzyć" i w tym miejscu chylę czoła Vojtkowi za piękny  i jakże mądre słowa............
Życia nie można powtórzyć, ale można je pięknie przeżyć chociażby te dni, które przed nami i których jeszcze nie znamy..........

 

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (19) | dodaj komentarz

czwartek, 21 września 2017

Licznik odwiedzin:  173 397  

Kalendarz

« październik »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
262728293031 

O mnie

Jestem dojrzałą kobietą, po przejściach a doświadczenie, które mnie spotkało zmusiło do zmian i refleksji nad wartościami takimi jak: prawda, wierność, lojalność, szacunek. Z dołku pomaleńku wychodzę na prostą. Pomogły mi Wasze blogi. Dziś sama spróbuję wyzwania.

O moim bloogu

blog jest terapią dla skrzywionego kręgosłupa, dla chorej duszy. Muszę podnieść się i przestać uśmiechać się przez łzy.

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:


MusicPlaylistRingtones
Create a playlist at MixPod.com

Statystyki

Odwiedziny: 173397

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Facet

Pytamy.pl