Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 267 740 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

... rozterki na temat życia, wędrówki dusz...

sobota, 26 stycznia 2008 0:07
"Nie wymagaj od dziecka wdzięczności,
ono nie prosiło się na świat..."

Mam mieszane uczucia, żeby pisać o tym publicznie. Każdy ma inny pogląd na temat życia, śmierci, wieczności... wędrówki dusz... Spotkałam się z różnymi wypowiedziami na temat śmierci i co dzieje się wówczas z naszą duszą. Wielu twierdzi, że "wchodzi" w inne ciało. Żyjemy jak gdyby po raz "drugi" z tą różnicą, że w innym ciele. Reinkarnacja... Odszukujemy się w innym życiu...

Moim zdaniem życie jest jedno. Tu i teraz. Moja dusza jest moją duszą, która jest wieczna czego dowodem jest śmierć i życie wieczne. Po śmierci moja dusza żegna się z ciałem, tylko ciałem, ale ona istnieje, nie przenika w ciało inne. Dlatego jesteśmy na ziemi wyjątkowi, każdy inny od drugiego, a to za sprawą, że posiadamy duszę.
Jakiś czas temu rozmawiałam z matką, której tragicznie zginęła córka. W wielkim bólu i tragiźmie tłumaczyła sobie, że jej słoneczko żyje, gdzieś tam... bo jej dusza znalazła inne ciało. Czy miała rację? być może tak. Ja widzę to inaczej.
Może wrócę do początku, czyli do źródła... Widzę to w ten sposób:

Do nowo poczętego dziecka wyrusza dusza, która opuściła Boga. Przygotowuje się na wstąpienie w nowe ciało. Dusza ma początek dzięki zapłodnieniu, ciąży. Ciąża unaocznia, że poprzez duchowo - cielesne zespolenie została utorowana droga do uzyskania ciała. Początek nowego to nowe życie po narodzinach. Ciąża umożliwia duszy potrzebny jej czas cielesnego dojrzewania, by w końcu móc żyć poza tą cudowna ochroną. W ciąży nie powstaje ciało, tylko dusza otrzymuje podczas niej takie ciało, jakie jej zgodnie z przeznaczeniem przysługuje i może się przez ten okres powoli przygotować do ziemskiego życia. Dlatego niemowlę nie jest małym głupiutkim dzieckiem, lecz duszą - być może wielką duszą - która w tym momencie znajduje się jeszcze w owym małym ciele. Małe dzieci często rozumieją znacznie więcej niż dorośli. Ponadto mają jeszcze większy kontakt z kosmiczną świadomościa, z Bogiem. (pamiętacie pps "Zapach deszczu"?) Małe dzieci mają nieskończenie wiele możliwości odbioru na poziomie emocjonałnym. Rownież ich dusza jest jeszcze całkowicie plastyczna, przez co może wszystko przyjmować.

Taki według mnie jest początek duszy. Jest wyjątkowa. Wyjątkowość nie może powtórzyć się w innym ciele. Umrę ale moja dusza żyć będzie wiecznie....



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (10) | dodaj komentarz

....słowa zmieniające życie....

czwartek, 24 stycznia 2008 13:47
..:. konsekwencje .:..

Starożytna mądrość: Zachowuj przezorność i roztropność i nie spuść ich z oczu. Wtedy bezpiecznie chodzić będziesz swoją drogą, a twoja noga nie potknie się. Gdy się położysz do snu, nie będziesz się bał, a gdy zaśniesz, będziesz miał miły sen.

 


Przypowieści 3,21.23-24 Biblia Warszawska

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

.... żyjemy w cieniu własnych cieni....(?)

piątek, 18 stycznia 2008 21:26
Każdy z nas żyje nierozerwalnie w obecności, bądź też w otoczeniu własnych cieni. Warto przyjrzeć im się dokładnie. Pod pojęciem cieni mam na myśli te wszystkie właściwości, których człowiek u siebie nie lubi i dlatego niechętnie je postrzega. Należą do nich np. skąpstwo, chciwość, kłótliwość, duma, nienawiść, pogarda, ignorancja, ograniczoność, obłuda....a także brak wiary ( i tu pozostawiam do wyboru: w siebie, w Boga, w uczucie, w związek, w dzieci ...) Nie oceniając siebie przyjrzyjmy się własnemu cieniowi. Nie miejmy aspiracji do bycia już teraz doskonałym. Nikt nie może być doskonałym, dopóki nie jest zdolny do uzmysłowienia sobie tych swoich właściwości, które nie są doskonałe. Ślepota i hipokryzja należą tak samo do cienia, jak upiększanie i mydlenie oczu (własnych oczywiście).
To spojrzenie w siebie jest właściwą drogą, na drodze rozwoju duchowego...
Spójrzmy zatem sobie spokojnie w oczy, nawet jeśli mielibyśmy tam dostrzec jakieś zmącenie. Rozpoznać jakąś część swojego cienia i stawić mu czoło jest dużym osiągnięciem. Rozkoszujmy się tym osiągnięciem i nie usiłujmy swego cienia szybko zmieniać. Żyjmy z nim świadomie. Dostrzegajmy jak działa, jak dochodzi do głosu w kontaktach z innymi. Nie zapominajmy, że nasz cień w pewnym czasie, a i nadal tworzy mechanizm ochronny, który pozwolił przeżyć wiele, bardzo wiele... Toteż obchodźmy się z nim troskliwie, gdyż powinniśmy także obchodzić troskliwie z samym sobą. Miejmy ciągle na uwadze: tylko miłość zmienia (miłość do siebie, Boga, partnera, dzieci, do tego co robimy). Jeśli zamiast tego usiłujemy coś szybko zmienić, bądźmy pewni, że za tym dążeniem ukrywa się nasz cień.
Dajmy sobie czas na własny rozwój. Pracujmy nad swoim rozczarowaniem, gniewem, nienawiścią, pogardą, nad swoimi urazami.... Weźmy sobie i dajmy sobie przestrzeń dla uczuć... I nie zapominajmy, że jesteśmy ważni, i że nikt nie może nas osądzać, nikt też nie ma prawa odbierać nam własnych uczuć i czasu przeznaczonego na wewnętrzny rozwój... Każdy ma swoją drogę....

"nie osądzaj siebie, lecz otwórz szeroko oczy...."

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

... tak, na przyszłość...

poniedziałek, 14 stycznia 2008 22:38
..:. przyszłość .:..

Bóg powiedział: Nie wspominajcie wydarzeń minionych, nie roztrząsajcie w myśli dawnych rzeczy. Oto Ja dokonuję rzeczy nowej: pojawia się właśnie. Czyż jej nie poznajecie?


Izajasza 43,18-19 Biblia Tysiąclecia

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (10) | dodaj komentarz

...smutek, który jest wynikiem własnych błędów...

niedziela, 13 stycznia 2008 20:08
Zastanawiam się dlaczego sama komplikuje sobie życie. Cały czas uważam, że to co wydarzy się dziś i wynikające z tego konsekwencje, będą zależeć tylko i wyłącznie ode mnie samej. To ja przeżywam moje życie, nikt inny za mnie go nie przeżyje. A wynikające błędy są moim udziałem. To ja biorę życie w swoje ręce. Powinna panować w nim prostota, ład i porządek. Jak w mieszkaniu. Tylko wtedy jak jest czyste i wszystko na swoim miejscu, będę czuła wewnętrzny spokój i satysfakcję. A ja jednym zachowaniem pogmatwałam ten swój własny spokój, o który tak bardzo się starałam. Uczyłam i uczę się nowego. Byłam dumna z tego, że zaczynam na wiele spraw patrzeć i traktować inaczej.
Mam poczucie źle przeżytej chwili. Towarzyszy mi smutek i rozdrażnienie, że wracam do przeszłości. Wieczne powtarzam sobie, że nie należy z karuzeli życia wysiadać w tym samym miejscu. Postąpiłam jakbym nigdy nie przeżywała tego. Jakbym nie znała tego uczucia. Dlaczego poddałam się chwili? Żałuję i co z tego? nie wrócę czasu. Swoim zachowaniem nie uczyniłam nikomu krzywdy. Nikt przeze mnie nie płakał. Tylko dostatecznie nie wykorzystałam chwili, zmarnowałam coś, co mogło być piękne. I zawdzięczam to tylko sobie samej.
;-(
Ta świadomość nie ułatwia, ale przytłacza.



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

czwartek, 21 września 2017

Licznik odwiedzin:  173 420  

Kalendarz

« styczeń »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

O mnie

Jestem dojrzałą kobietą, po przejściach a doświadczenie, które mnie spotkało zmusiło do zmian i refleksji nad wartościami takimi jak: prawda, wierność, lojalność, szacunek. Z dołku pomaleńku wychodzę na prostą. Pomogły mi Wasze blogi. Dziś sama spróbuję wyzwania.

O moim bloogu

blog jest terapią dla skrzywionego kręgosłupa, dla chorej duszy. Muszę podnieść się i przestać uśmiechać się przez łzy.

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:


MusicPlaylistRingtones
Create a playlist at MixPod.com

Statystyki

Odwiedziny: 173420

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Facet

Pytamy.pl